Niemcy

RdP domaga się by rząd RP uzyskał i opublikował odpowiedź rządu Republiki Federalnej Niemiec na pytanie: w jakim celu RFN zachowuje artykuł 116 pkt 1 Ustawy Zasadniczej w następującym brzmieniu:

Niemcem w sensie tej Ustawy Zasadniczej z zastrzeżeniem innych regulacji prawnych jest ten, kto posiada niemiecką przynależność państwową lub jako uciekinier lub wypędzony niemieckiej narodowości lub jako ich współmałżonek lub potomek został przyjęty na obszarze Rzeszy Niemieckiej według stanu z dnia 31 grudnia 1937 roku.

Zakończenie tego punktu jest tylko pozornie pozbawione sensu. Nie zostało powiedziane wprost, porzez kogo "został przyjęty" uciekinier lub wypędzony. Ale skoro ma na podstawie tego przyjęcia uzykać staus Niemca, to chodzi bez wątpienia o przyjmowanie przez państwo niemieckie. Ustawa Zasadnicza mówi o ludziach, którzy zostali przyjęci na obszarze Rzeszy Niemieckiej według stanu z dnia 31 grudnia 1937 roku, przez obecne państwo niemieckie. Wprawdzie takie wydarzenia nie miały miejsca, ale nie zmienia to faktu, że istnieje ten zapis oznaczajacy, że RFN zgodnie ze swą Ustawą Zasadniczą posiada jurysdykcje w zakresie stanowienia statusu obywatelskiego mieszkańców na obszarach, które nie należą do RFN tylko do państw sąsiednich, czyli na tych obecnych obszarach Polski, Czech i Rosji, które 31 grudnia 1937 roku należały do Rzeszy Niemieckiej. To poddaje w wątpliwość szczerość zgodnych medialno-politycznych zaklęć niemieckich o braku jakichkolwiek roszczeń.

Ta sofistyczna łamigłówka w Ustawie Zasadniczej nie powstała przypadkiem - to jest oczywiste. Wystarczyłoby napisać:

...lub jako uciekinier lub wypędzony niemieckiej narodowości lub jako ich współmałżonek lub potomek  pochodzący z obszarów należących do  Rzeszy Niemieckiej według stanu z dnia 31 grudnia 1937 roku został przyjęty w Republice Federalnej Niemiec.

Ale zimna wojna rządziła się własnymi prawami i taki straszak na ZSRR i jego satelitów wydawał się użyteczny. Od wielu lat Niemcy i ich sąsiedzi są po tej samej stronie barykady i utrzymywanie takiego zapisu Ustawy Zasadniczej nabiera zupełnie innego znaczenia: to nie jest straszak, to jest prawny zapis, który może być interpretowany wiążąco przez n.p. Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości. Mamy więc stan prawny, który pozwala na dyskusję obecnego podziału Europy. To samo w sobie jest bardzo niepokojące.

Dotychczasowe rządy RP wstydziły się zadać to pytanie. Nie zadaje go także nikt w Europie. RdP oczekuje, że obecny Premier RP pozostający w doskonałych stosunkach z panią Kanclerz RFN, szybko ureguluje ten drażliwy problem. Podkreślam, że nie chodzi o żadne resentymenty i fobie tylko o fakty. Chodzi o powtarzalność historii, przestrogę z niej płynącą: ważną przyczyną wybuchu obu wojen światowych były roszczenia Niemiec. Niemcy muszą o tym pamiętać także dla własnego dobra. Nie życzę Niemcom by im wyrósł kolejny historyczny garb, gdyż ten wielki naród nie zasługuje na nowe upokorzenia.